czwartek, 23 lipca 2009

Metoda Stanisławskiego





"Opisuje Stanisławski ćwiczenie następujące:

Każe się adeptce sztuki komedianckiej zagrać sytuację, w której szuka ona wpiętej w kurtynę szpilki (nie wiadomo w którym miejscu).

Dziewczę pokazuje całą gamę min, gestów, westchnień, wściubia nos we fałdy - no po prostu, na dzisiejsze pieniądze, kreskówka Warner Bros.

Następnie każe się dziewczęciu wyjść na zewnętrze. W tem czasie na scenie nie dzieje się zupełnie nic.

Prosi się dziewczę ponownie i wciska mu się kit, że przed chwilą w kurtynę naprawdę została wpięta szpilka i że ona kategorycznie musi ją znaleźć, bo to b. ważny test jej zdolności itede.

Diewoczka szuka więc - z takim zapałem, tak szczerze i autentycznie, z taką prawdą w oczach i gestach, tak sugestywnie, że oczu od niej oderwać nie można!

OTÓŻ:

Mając przed oczyma cel i mocną wolę osiągnięcia go - wszystko inne organicznie, nieświadomie, płynnie, sprawnie, synchronicznie, naturalnie i wprost przecudownie uruchamia się i działa.

To jak z oddychaniem."

Fragment artykułu ze strony: http://angelus.msza.net/m/pub/metoda-stanislawskiego.html na temat metody aktorskiej praktykowanej przez K. Stanisławskiego

wtorek, 14 lipca 2009

Mechanizm mówienia... zastanawiające!

Tak, tak...

Boże święty, to, co się mówi! Mówi się, co ślina na język przyniesie. Mechanizm mówienia... zastanawiające! Kiedy i jak planuję zdania, które wypowiadam? Skąd wiem, co chcę powiedzieć, gdy nad tym ani chwili się nie zastanawiamw szparkim toku mojej mowy? Czy rozpoczynając zdanie wiem jak je skończę? Jak dobierają się i zaokrąglają słowa.. myśli..?

Człowiek może zrobić wszystko z człowiekiem

Poniedziałek
Ja.
Wtorek
Ja.
Środa
Ja.
Czwartek
Ja.

Aby należycie odczuć kosmiczne zaiste znaczenie jakie dla człowieka ma człowiek, należy wyobrazić sobie co następuje: jestem zupełnie sam na pustyni; nigdy nie widziałem ludzi, ani nie domyślam się, że inny człowiek jest możliwy. Wtem ukazuje się w polu mego widzenia istota analogiczna, a jednak nie będąca mną - ta sama zasada wcielona w obce ciało - ktoś identyczny, a jednak obcy - i ja doznaję jednocześnie cudownego uzupełnienia i bolesnego rozdwojenia. Ale nad wszystkim góruje jedno objawienie: stałem się nieograniczony, nieprzewidziany dla siebie samego, pomnożony we wszystkich możliwościach swoich tą osobą, świeżą a jednak identyczną siłą, która zbliża się do mnie jak gdybym to ja sam do siebie przybliżał się z zewnątrz[...]

Człowiek poprzez człowieka. Człowiek względem człowieka. Człowiek stwarzany człowiekiem. Człowiek spotęgowany człowiekiem.

Człowiek podniesiony do kategorii potęgi stwarzającej.

Przecież mój człowiek jest stwarzany od zewnątrz, czyli z istoty swojej nieautentyczny - będący zawsze nie sobą, gdyż określa go forma, która rodzi się między ludźmi. Jego "ja" jest mu zatem wyznaczone w owej "międzyludzkości". Wieczysty aktor, ale aktor naturalny, ponieważ sztuczność jest mu wrodzona, ona stanowi cechę jego człowieczeństwa - być człowiekiem to znaczy być aktorem - być człowiekiem to znaczy udawać człowieka - być człowiekiem to "zachowywać się jak człowiek", nie będąc nim w samej głębi - być człowiekiem to recytować człowieczeństwo.