czwartek, 18 września 2008

Jak często całkowite przekonanie sprawia, że zachowujesz się jak kompletny głupiec

Na długo przed powstaniem mechaniki kwantowej niemiecki filozof Husserl powiedział, że całe poznanie jest grą. Każdy przejaw bigoterii, uprzedzeń rasowych, seksizmu, każda dogmatyczna ideologia, którą uprawomocnia ludzi do mordowania innych ludzi z czysta tego świadomością, każdy głupi kult, przesadna religia, każdy rodzaj ignorancji na tym świecie, jest efektem nieświadomości tego, że każde poznanie jest grą. Dajemy wiarę temu co widzimy, dajemy wiarę naszej interpretacji tego co widzimy, nie zdając sobie nawet sprawy, że cały czas interpretujemy, uważamy że to jest rzeczywistość - filozofia nazwala to naiwnym realizmem, to co postrzegam jest rzeczywistością. Filozofia odrzucała naiwny realizm, w każdym stuleciu począwszy od Buddy i Platona, a nadal większość ludzi opiera się swoje myślenie na kategoriach naiwnego realizmu. W naszych czasach argumentuje się to, ze może faktycznie moje postrzeganie nie jest właściwe, ale istnieje gdzieś właściwy model postrzegania i naukowcy znają go za pomocą narzędzi badawczych, i tylko za ich pomocą możemy dojść do tego co jest naprawdę prawdziwe. Ale relatywizm i mechanika kwantowa udowodniły w jasny sposób, że zjawiska jakie bada się metodami naukowymi są prawdziwe i zgodne tylko dla aparatury, którą zjawiska te się bada oraz tego gdzie ta aparatura się znajduje w czasie i przestrzeni. Stąd niemożliwym jest ustalenie punktu, w którym obserwowalne jest coś co jest jednoznacznie prawdziwe. Wszyscy patrzymy z perspektywy własnych tuneli rzeczywistości. I kiedy zdamy sobie sprawę ze zawsze patrzymy z perspektywy własnych tuneli rzeczywistości, odkryjemy ze jest o wiele łatwiej zrozumieć skąd się biora inni ludzie, i skoro maja inne tunele rzeczywistości to przestają wydawać nam się ignorantami, zboczeńcami, kłamcami opętanymi jakąś szalona ideologia, zauważycie że mają po prostu inny tunel rzeczywistości, a każdy z tuneli rzeczywistości mówi nam coś interesującego o wszechświecie.

Robert Anton Wilson: Maybe Logic

poniedziałek, 15 września 2008

It's time, only time..
















The empty streets

The songs of twilight
The clouds at rest
The churchbells chiming
A scarecrow shudders
And some birds tremble
I looked at you and saw it's time

The faded flowers
The faded pictures
Of faded lives
Your body waiting
And unfulfilled
With no regrets
And empty heart
And head in hands
I heard them say today it's time

The sunset heavy
On mother mountain
The cattle lowing
The cattle dreaming
The endless rain
In haunted airs
Your loss of hope
We were shown
We were shown it's only time

The smell of rain
The twilight leaning
Against your lips
Waterwheels turning
The forests brooding
You took my hand
And pointed full of pain
That fishes dying
You see the sign that this was time

I waited years for you
Or so it seemed
And stumbled through your world
Praying for just one kiss
To stop my fall from grace
And shelter in your palm
You gave me everything
Both lock and key
The oilclouds see it's only time

If I could have one wish
As in the fairytales
I would unmake my past
And rise like Lazarus
And stand in sunlight
And banish all the dark
That locked my face away
And say to you again
Oh that
That was only time

So willow weep not for me
And oak bend not for me
Though others died for us
And in our place
Though in the secret heart
Raw wound, raw source of all
I heard the news today
Whispered in the dark
At last
At last we know it's time

I knew at last it's only time
I'll come in glory

End of story

Current 93: Larkspur and Lazarus

"Hymn o perle" tłum. Czesław Miłosz

Hymn o perle, dla człowieka myślącego gnostycznie, staje się przypomnieniem celu jego ziemskiego życia, nabierającego sensu dopiero wówczas, gdy zostanie poświęcone boskiej iskrze (pozostałości po świecie doskonałym), która niewątpliwie ukryta jest w nas, a o której wciąż zapominamy bezustannie usypiani rzeczywistością.

***

Kiedy byłem dzieckiem w domu Ojca mego, w Królestwie, radowałem się, żyjąc w bogactwie i wspaniałości.

Aż moi rodzice wysłali mnie daleko z naszej ojczyzny, ze Wschodu, dając mi na drogę ze skarbca brzemię duże ale do dźwigania lekkie.

Zdjęli ze mnie suknię chwały w którą ich miłość mnie była oblekła i płaszcz z purpury tak utkany, że był w sam raz na mnie.

I wypisali w moim sercu, abym nie zapomniał: "Zstąpisz do Egiptu i przyniesiesz Perłę, która leży pośrodku morza owinięta cielskiem ziejącego smoka, a wtedy włożysz znowu twoją suknię chwały i twój płaszcz, i razem z twoim bratem, naszym namiestnikiem, odziedziczysz Królestwo".

Wyruszyłem ze Wschodu i schodziłem w dół, mając za towarzyszy dwóch królewskich wysłańców, bo droga była niebezpieczna i trudna, a ja młody na taką podróż.

Przekroczyłem granice Maiszanu, gdzie zbierają się kupcy ze Wschodu, i przybyłem do kraju Babel i wszedłem w mury miasta Sarbug. Stamtąd udałem się w dół do Egiptu i moi towarzysze pożegnali się ze mną.

Poszedłem prosto do smoka i zatrzymałem się w gospodzie obok jego gospody, czekając aż zaśnie i będę mógł zabrać mu Perłę.

Sam jeden, trzymając się osobno, byłem obcy wśród bawiących w gospodzie, ale zobaczyłem kogoś z mego plemienia, pięknego i wdzięcznego młodzieńca, syna królów. Przywiązał się do mnie, a kiedy wyjawiłem mu po co tam się znalazłem, ostrzegł mnie przed Egipcjanami i towarzystwem nieczystych.

Ja jednak ubrałem się w ich szaty, aby nie podejrzewali mnie, że przychodzę z innych stron szukając Perły i nie pobudzili przeciwko mnie smoka.

Ale rozpoznali, że nie jestem z nich i świadczyli mi grzeczności i mieszali chytrość z napojem i dali mi spróbować ich mięsiwa.

Wtedy zapomniałem, że jestem synem Króla i służyłem ich królowi. Zapomniałem o Perle po którą posłali mnie rodzice. Dla ciężkości ich pokarmu zapadłem w głęboki sen.

Moi rodzice wiedzieli co działo się ze mną i martwili się o mnie. Ogłoszono w naszym Królestwie, że wszyscy mają zebrać się u naszych bram. I królowie oraz książęta kraju Fartów i wszyscy wielcy Wschodu uradzili co robić abym nie został w Egipcie. I napisali do mnie list, a każdy z wielkich podpisał się swoim imieniem:

"Od Ojca twego, Króla królów, i od matki twojej, władczyni Wschodu, i brata twego, naszego namiestnika, tobie, naszemu synowi w Egipcie, pozdrowienie. Zbudź się i wstań ze swego snu i pojmij słowa naszego listu. Przypomnij sobie, że jesteś synem Króla: zważ, w czyją służbę niewolną wstąpiłeś. Pamiętaj o Perle, dla której wyruszyłeś do Egiptu. Przypomnij sobie twoją suknię chwały, miej w pamięci twój świetny płaszcz, abyś mógł je oblec i przyozdobić się nimi i aby twoje imię czytano w księdze bohaterów i abyś razem z bratem twoim, naszym namiestnikiem, odziedziczył Królestwo".

Niby poseł był list ten, zapieczętowany królewską ręką przeciwko złym siłom, synom Babelu i nieposłusznym demonom Sarbug. Wzbił się w kształcie orła, króla ptaków, i leciał aż usiadł przy mnie i cały stał się mową.

Na jego głos zbudziłem się i wstałem ze snu, wziąłem go, ucałowałem, złamałem jego pieczęć i zacząłem czytać. Jak to, co nosiłem wypisane w sercu, były słowa listu. Przypomniałem sobie, że jestem królewskim synem i że moja dusza urodzona w wolności tęskni do swoich. I przypomniałem sobie Perłę po którą mnie posłano do Egiptu.

Rzuciłem czary na straszliwego, ziejącego smoka i sprowadziłem na niego sen wymawiając nad nim imię Ojca mego, imię naszego namiestnika i imię mojej matki, królowej Wschodu.

Zabrałem Perłę i wyruszyłem w drogę powrotną do domu mego Ojca. Zrzuciłem z siebie ich plugawe i nieczyste szaty, i zostawiłem je za sobą w ich krainie. A tak kierowałem się, żebym mógł trafić wprost na światło naszej ojczyzny, Wschodu.

Przede mną leciał list, który mnie zbudził. I tak jak poprzednio zbudził mnie swoim głosem, tak teraz prowadził mnie swoim światłem jaśniejąc przed mymi oczyma i swoim głosem uśmierzał mój strach i swoją miłością zachęcał.

Moją suknię chwały, którą kiedyś nosiłem i mój płaszcz, który mnie kiedyś okrywał moi rodzice posłali na moje spotkanie przez zaufanych skarbników.

Kiedy zobaczyłem suknię, nagle wydała mi się lustrzanym podobieństwem mnie samego. Widziałem, że jestem w niej cały i że ona cała jest we mnie, że byliśmy w rozłące a przecie jednym i tym samym, tak samo ukształtowani.

I obraz Króla królów był na niej przedstawiony wszędzie, i cała mieniła się od poruszeń tajemnej wiedzy.

Wiedziałem, że zacznie mówić i łowiłem uchem dźwięki jej pieśni, które szeptała w swojej drodze na dół:

"Ja jestem sprawczyni jego czynów, jego, dla którego wyrosłam w domu Ojca, i poznawałam po sobie, że ogromnieję tak jak jego dzieła".

I dostojna w swoich ruchach cała dąży ku mnie i z rąk niosących ją śpieszy, abym ją wziął, a mnie też moja miłość pobudziła i biegłem ku niej aby ją przyjąć.

Wyciągnąłem ręce i wziąłem ją i przybrałem na się piękno jej barw, i całego siebie okryłem królewskim płaszczem.

Tak obleczony wstąpiłem w bramę powitań i uwielbień.

Pochyliłem głowę i wielbiłem wspaniałość Ojca mego, który ją dla mnie posłał, którego rozkazy wypełniłem, tak jak on wypełnił co był obiecał.

Przyjął mnie z radością i byłem z nim w jego Królestwie i wszyscy jego słudzy chwalili go dźwiękiem muzyki za to, że, jak obiecał, przybyłem na dwór Króla królów i przyniósłszy Perłę ukazałem się z nim razem.

"Dzieje Tomasza": "Pieśń Apostoła Judy Tomasza w krainie Hindusów"

piątek, 12 września 2008

Marionetki!... Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, tak ślepa jak one...

Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę

Przez parę godzin wygrawszy na scenie

W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.

Szekspir: Makbet

czwartek, 11 września 2008

Dzięki chcę złożyć boskiemu labiryntowi skutków oraz przyczyn

.. za mowę, która jest w stanie udawać mądrość.
.. za zapomnienie, które przekreśla lub przekształca czasy byłe.
.. za zwyczaj, co nas powtarza i przechowuje jak lustro.
.. za poranek, podsuwający nam iluzję jakiegoś początku.


Borges: "Nowa antologia osobista"

wtorek, 9 września 2008

Nie popadajmy w tautologię

Filozofia jest tylko zabawą dialektyczną. Istnieje wiele systemów niewiarygodnych, ale posiadających przyjemną budowę albo sensacyjny charakter. Metafizycy Tlönu nie poszukują prawdy, ani nawet prawdopodobieństwa, a tylko zdziwienia. Uważają metafizykę za gałąź literatury fantastycznej.

Jedna ze szkół Tlönu przeczy nawet istnieniu czasu: argumentuje, że teraźniejszość jest nieokreślona, że przyszłość nie posiada innej rzeczywistości niż jako obecna nadzieja, że przeszłość nie posiada innej rzeczywistości niż jako obecne wspomnienie. Russel przypuszcza, że planeta została stworzona przed niewieloma minutami, wyposażona w ludzkość, która "pamięta" iluzoryczną przeszłość.

Inna szkoła twierdzi, że czas już przeminął i że nasze życie jest zaledwie wspomnieniem lub odbiciem wieczornym, niewątpliwie zafałszowanym i niepełnym, nieodzyskalnego procesu.

Inna, że historia wszechświata - a w niej nasze życie, najdrobniejsze szczegóły naszego życia - jest pismem, które tworzy jakiś pomniejszy bóg, aby porozumieć się z demonem.

Inna, że wszechświat jest porównywalny do owych kryptografii, w których nie wszystkie znaki posiadają wartość, i że prawdziwym jest tylko to co wydarza się co trzysta nocy.

Inna, że podczas gdy śpimy w jednym miejscu, czuwamy gdzie indziej i że w ten sposób każdy człowiek jest dwoma ludźmi.

Borges: Fikcje

ur *

* ur - rzecz wyprodukowana przez sugestię, przedmiot wywołany przez nadzieję

Rzeczy, na Tlönie, podwajają się, ale dążą również do zatarcia się i zatracenia szczegółów, gdy ludzie zapominają o nich. Klasyczny jest przykład progu, który trwał, dopóki siadywał tam pewien żebrak, i który ze śmiercią tegoż zniknął. Zdarzało się też, że ptaki czy koń ratowały ruiny amfiteatru.

Borges: Fikcje

poniedziałek, 8 września 2008

To przygnębiające, prawda? Ja też jestem przygnębiony.

Jesteś eksperymentem twórcy wszechświata, jedyną istotą obdarzoną wolną wolą. To cecha boska. Tylko ty jesteś w stanie wyobrazić sobie przyszłość. Dlaczegóż? To to! Wszyscy inni to roboty! Maszyny! Niektórzy niby cię lubią, inni niby nienawidzą. Pewnie zastanawiasz się, czemu? To lubiące i nienawidzące maszyny. To przygnębiające, prawda? Ja też jestem przygnębiony. Czy to nie słodkie? Otaczają cię maszyny. Ich jedyny cel to powodowanie tobą, bym mógł obserwować twe reakcje. Czytaj dalej. To właśnie to. Twórca chciałby niniejszym przeprosić nie tylko za kapryśne towarzystwo podczas testu, ale i śmierdzącą i parszywą lokalizację. Roboty zaprogramowano na tysiące lat, zdążyły już tam wszystko sknocić. Zaprogramowano im także nienasycony popęd seksualny, więc jak tam dotrzesz pewnie będzie przeludnienie. Racja! Zabijałem miliony robotów dla twej rozrywki. Popełniały czyny najstraszliwsze i najszlachetniejsze, by spowodować twoją reakcję. Wszystko się zgadza.

Z drogi, tańczące maszyny!

Kurt Vonnegut: Breakfast of Champions

sobota, 6 września 2008

"są to skutki życia na wspak, wszystkim się od tego początkowo kręci w głowie"

- Śni teraz. A jak sądzisz o czym śni?
- Tego nikt nie potrafi odgadnąć.
- Jak to? O tobie! A gdyby przestał śnić o tobie, to jak sądzisz, gdzie byłabyś?
- Tu, gdzie jestem, oczywiście.
- O nie! Nie byłoby cię nigdzie. Jesteś tylko byle czym z jego snu. Gdyby ten Król ocknął się, zdmuchnęłoby cię.. dmuch!.. jak płomień świecy.
- Nieprawda! (...) obawiam się, że obudzicie go jeśli będziecie robili tyle hałasu.
- Cóż, twoje mówienie o obudzeniu go nie ma sensu, skoro jesteś tylko czymś w jego śnie. Wiesz przecież bardzo dobrze że nie jesteś prawdziwa.
- Jestem prawdziwa!
- Nie staniesz się ani trochę prawdziwsza przez to że płaczesz. Nie ma żadnego powodu do płaczu..

Lewis Carroll: Through the Looking-Glass, and what Alice found there

czwartek, 4 września 2008

Samobójstwo i absurd

Jest tylko jeden problem filozoficzny prawdziwie poważny: samobójstwo. Orzec, czy życie jest, czy nie jest warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć na fundamentalne pytanie. Reszta – czy świat ma trzy wymiary, czy umysł ma dziesięć czy dwanaście kategorii – przychodzi później. To są gry, najpierw trzeba odpowiedzieć.

Albert Camus