Robert Anton Wilson: Maybe Logic
czwartek, 18 września 2008
Jak często całkowite przekonanie sprawia, że zachowujesz się jak kompletny głupiec
Robert Anton Wilson: Maybe Logic
poniedziałek, 15 września 2008
It's time, only time..

The empty streets
The songs of twilight
The clouds at rest
The churchbells chiming
A scarecrow shudders
And some birds tremble
I looked at you and saw it's time
The faded flowers
The faded pictures
Of faded lives
Your body waiting
And unfulfilled
With no regrets
And empty heart
And head in hands
I heard them say today it's time
The sunset heavy
On mother mountain
The cattle lowing
The cattle dreaming
The endless rain
In haunted airs
Your loss of hope
We were shown
We were shown it's only time
The smell of rain
The twilight leaning
Against your lips
Waterwheels turning
The forests brooding
You took my hand
And pointed full of pain
That fishes dying
You see the sign that this was time
I waited years for you
Or so it seemed
And stumbled through your world
Praying for just one kiss
To stop my fall from grace
And shelter in your palm
You gave me everything
Both lock and key
The oilclouds see it's only time
If I could have one wish
As in the fairytales
I would unmake my past
And rise like Lazarus
And stand in sunlight
And banish all the dark
That locked my face away
And say to you again
Oh that
That was only time
So willow weep not for me
And oak bend not for me
Though others died for us
And in our place
Though in the secret heart
Raw wound, raw source of all
I heard the news today
Whispered in the dark
At last
At last we know it's time
I knew at last it's only time
I'll come in glory
End of story
Current 93: Larkspur and Lazarus
"Hymn o perle" tłum. Czesław Miłosz
Kiedy byłem dzieckiem w domu Ojca mego, w Królestwie, radowałem się, żyjąc w bogactwie i wspaniałości.
Aż moi rodzice wysłali mnie daleko z naszej ojczyzny, ze Wschodu, dając mi na drogę ze skarbca brzemię duże ale do dźwigania lekkie.
Zdjęli ze mnie suknię chwały w którą ich miłość mnie była oblekła i płaszcz z purpury tak utkany, że był w sam raz na mnie.
I wypisali w moim sercu, abym nie zapomniał: "Zstąpisz do Egiptu i przyniesiesz Perłę, która leży pośrodku morza owinięta cielskiem ziejącego smoka, a wtedy włożysz znowu twoją suknię chwały i twój płaszcz, i razem z twoim bratem, naszym namiestnikiem, odziedziczysz Królestwo".
Wyruszyłem ze Wschodu i schodziłem w dół, mając za towarzyszy dwóch królewskich wysłańców, bo droga była niebezpieczna i trudna, a ja młody na taką podróż.
Przekroczyłem granice Maiszanu, gdzie zbierają się kupcy ze Wschodu, i przybyłem do kraju Babel i wszedłem w mury miasta Sarbug. Stamtąd udałem się w dół do Egiptu i moi towarzysze pożegnali się ze mną.
Poszedłem prosto do smoka i zatrzymałem się w gospodzie obok jego gospody, czekając aż zaśnie i będę mógł zabrać mu Perłę.
Sam jeden, trzymając się osobno, byłem obcy wśród bawiących w gospodzie, ale zobaczyłem kogoś z mego plemienia, pięknego i wdzięcznego młodzieńca, syna królów. Przywiązał się do mnie, a kiedy wyjawiłem mu po co tam się znalazłem, ostrzegł mnie przed Egipcjanami i towarzystwem nieczystych.
Ja jednak ubrałem się w ich szaty, aby nie podejrzewali mnie, że przychodzę z innych stron szukając Perły i nie pobudzili przeciwko mnie smoka.
Ale rozpoznali, że nie jestem z nich i świadczyli mi grzeczności i mieszali chytrość z napojem i dali mi spróbować ich mięsiwa.
Wtedy zapomniałem, że jestem synem Króla i służyłem ich królowi. Zapomniałem o Perle po którą posłali mnie rodzice. Dla ciężkości ich pokarmu zapadłem w głęboki sen.
Moi rodzice wiedzieli co działo się ze mną i martwili się o mnie. Ogłoszono w naszym Królestwie, że wszyscy mają zebrać się u naszych bram. I królowie oraz książęta kraju Fartów i wszyscy wielcy Wschodu uradzili co robić abym nie został w Egipcie. I napisali do mnie list, a każdy z wielkich podpisał się swoim imieniem:
"Od Ojca twego, Króla królów, i od matki twojej, władczyni Wschodu, i brata twego, naszego namiestnika, tobie, naszemu synowi w Egipcie, pozdrowienie. Zbudź się i wstań ze swego snu i pojmij słowa naszego listu. Przypomnij sobie, że jesteś synem Króla: zważ, w czyją służbę niewolną wstąpiłeś. Pamiętaj o Perle, dla której wyruszyłeś do Egiptu. Przypomnij sobie twoją suknię chwały, miej w pamięci twój świetny płaszcz, abyś mógł je oblec i przyozdobić się nimi i aby twoje imię czytano w księdze bohaterów i abyś razem z bratem twoim, naszym namiestnikiem, odziedziczył Królestwo".
Niby poseł był list ten, zapieczętowany królewską ręką przeciwko złym siłom, synom Babelu i nieposłusznym demonom Sarbug. Wzbił się w kształcie orła, króla ptaków, i leciał aż usiadł przy mnie i cały stał się mową.
Na jego głos zbudziłem się i wstałem ze snu, wziąłem go, ucałowałem, złamałem jego pieczęć i zacząłem czytać. Jak to, co nosiłem wypisane w sercu, były słowa listu. Przypomniałem sobie, że jestem królewskim synem i że moja dusza urodzona w wolności tęskni do swoich. I przypomniałem sobie Perłę po którą mnie posłano do Egiptu.
Rzuciłem czary na straszliwego, ziejącego smoka i sprowadziłem na niego sen wymawiając nad nim imię Ojca mego, imię naszego namiestnika i imię mojej matki, królowej Wschodu.
Zabrałem Perłę i wyruszyłem w drogę powrotną do domu mego Ojca. Zrzuciłem z siebie ich plugawe i nieczyste szaty, i zostawiłem je za sobą w ich krainie. A tak kierowałem się, żebym mógł trafić wprost na światło naszej ojczyzny, Wschodu.
Przede mną leciał list, który mnie zbudził. I tak jak poprzednio zbudził mnie swoim głosem, tak teraz prowadził mnie swoim światłem jaśniejąc przed mymi oczyma i swoim głosem uśmierzał mój strach i swoją miłością zachęcał.
Moją suknię chwały, którą kiedyś nosiłem i mój płaszcz, który mnie kiedyś okrywał moi rodzice posłali na moje spotkanie przez zaufanych skarbników.
Kiedy zobaczyłem suknię, nagle wydała mi się lustrzanym podobieństwem mnie samego. Widziałem, że jestem w niej cały i że ona cała jest we mnie, że byliśmy w rozłące a przecie jednym i tym samym, tak samo ukształtowani.
I obraz Króla królów był na niej przedstawiony wszędzie, i cała mieniła się od poruszeń tajemnej wiedzy.
Wiedziałem, że zacznie mówić i łowiłem uchem dźwięki jej pieśni, które szeptała w swojej drodze na dół:
"Ja jestem sprawczyni jego czynów, jego, dla którego wyrosłam w domu Ojca, i poznawałam po sobie, że ogromnieję tak jak jego dzieła".
I dostojna w swoich ruchach cała dąży ku mnie i z rąk niosących ją śpieszy, abym ją wziął, a mnie też moja miłość pobudziła i biegłem ku niej aby ją przyjąć.
Wyciągnąłem ręce i wziąłem ją i przybrałem na się piękno jej barw, i całego siebie okryłem królewskim płaszczem.
Tak obleczony wstąpiłem w bramę powitań i uwielbień.
Pochyliłem głowę i wielbiłem wspaniałość Ojca mego, który ją dla mnie posłał, którego rozkazy wypełniłem, tak jak on wypełnił co był obiecał.
Przyjął mnie z radością i byłem z nim w jego Królestwie i wszyscy jego słudzy chwalili go dźwiękiem muzyki za to, że, jak obiecał, przybyłem na dwór Króla królów i przyniósłszy Perłę ukazałem się z nim razem.
"Dzieje Tomasza": "Pieśń Apostoła Judy Tomasza w krainie Hindusów"
piątek, 12 września 2008
Marionetki!... Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, tak ślepa jak one...
czwartek, 11 września 2008
Dzięki chcę złożyć boskiemu labiryntowi skutków oraz przyczyn
.. za zapomnienie, które przekreśla lub przekształca czasy byłe.
.. za zwyczaj, co nas powtarza i przechowuje jak lustro.
.. za poranek, podsuwający nam iluzję jakiegoś początku.
Borges: "Nowa antologia osobista"
wtorek, 9 września 2008
Nie popadajmy w tautologię
Jedna ze szkół Tlönu przeczy nawet istnieniu czasu: argumentuje, że teraźniejszość jest nieokreślona, że przyszłość nie posiada innej rzeczywistości niż jako obecna nadzieja, że przeszłość nie posiada innej rzeczywistości niż jako obecne wspomnienie. Russel przypuszcza, że planeta została stworzona przed niewieloma minutami, wyposażona w ludzkość, która "pamięta" iluzoryczną przeszłość.
Inna szkoła twierdzi, że czas już przeminął i że nasze życie jest zaledwie wspomnieniem lub odbiciem wieczornym, niewątpliwie zafałszowanym i niepełnym, nieodzyskalnego procesu.
Inna, że historia wszechświata - a w niej nasze życie, najdrobniejsze szczegóły naszego życia - jest pismem, które tworzy jakiś pomniejszy bóg, aby porozumieć się z demonem.
Inna, że wszechświat jest porównywalny do owych kryptografii, w których nie wszystkie znaki posiadają wartość, i że prawdziwym jest tylko to co wydarza się co trzysta nocy.
Inna, że podczas gdy śpimy w jednym miejscu, czuwamy gdzie indziej i że w ten sposób każdy człowiek jest dwoma ludźmi.
Borges: Fikcje
ur *
Rzeczy, na Tlönie, podwajają się, ale dążą również do zatarcia się i zatracenia szczegółów, gdy ludzie zapominają o nich. Klasyczny jest przykład progu, który trwał, dopóki siadywał tam pewien żebrak, i który ze śmiercią tegoż zniknął. Zdarzało się też, że ptaki czy koń ratowały ruiny amfiteatru.
Borges: Fikcje
poniedziałek, 8 września 2008
To przygnębiające, prawda? Ja też jestem przygnębiony.
Jesteś eksperymentem twórcy wszechświata, jedyną istotą obdarzoną wolną wolą. To cecha boska. Tylko ty jesteś w stanie wyobrazić sobie przyszłość. Dlaczegóż? To to! Wszyscy inni to roboty! Maszyny! Niektórzy niby cię lubią, inni niby nienawidzą. Pewnie zastanawiasz się, czemu? To lubiące i nienawidzące maszyny. To przygnębiające, prawda? Ja też jestem przygnębiony. Czy to nie słodkie? Otaczają cię maszyny. Ich jedyny cel to powodowanie tobą, bym mógł obserwować twe reakcje. Czytaj dalej. To właśnie to. Twórca chciałby niniejszym przeprosić nie tylko za kapryśne towarzystwo podczas testu, ale i śmierdzącą i parszywą lokalizację. Roboty zaprogramowano na tysiące lat, zdążyły już tam wszystko sknocić. Zaprogramowano im także nienasycony popęd seksualny, więc jak tam dotrzesz pewnie będzie przeludnienie. Racja! Zabijałem miliony robotów dla twej rozrywki. Popełniały czyny najstraszliwsze i najszlachetniejsze, by spowodować twoją reakcję. Wszystko się zgadza.Z drogi, tańczące maszyny!
Kurt Vonnegut: Breakfast of Champions
sobota, 6 września 2008
"są to skutki życia na wspak, wszystkim się od tego początkowo kręci w głowie"
- Śni teraz. A jak sądzisz o czym śni? - Tego nikt nie potrafi odgadnąć.
- Jak to? O tobie! A gdyby przestał śnić o tobie, to jak sądzisz, gdzie byłabyś?
- Tu, gdzie jestem, oczywiście.
- O nie! Nie byłoby cię nigdzie. Jesteś tylko byle czym z jego snu. Gdyby ten Król ocknął się, zdmuchnęłoby cię.. dmuch!.. jak płomień świecy.
- Nieprawda! (...) obawiam się, że obudzicie go jeśli będziecie robili tyle hałasu.
- Cóż, twoje mówienie o obudzeniu go nie ma sensu, skoro jesteś tylko czymś w jego śnie. Wiesz przecież bardzo dobrze że nie jesteś prawdziwa.
- Jestem prawdziwa!
- Nie staniesz się ani trochę prawdziwsza przez to że płaczesz. Nie ma żadnego powodu do płaczu..
Lewis Carroll: Through the Looking-Glass, and what Alice found there
czwartek, 4 września 2008
Samobójstwo i absurd
Albert Camus
